Wołodyjowski” part one. Yesterday was “Potop” (“The Swedish invasion of Poland in 1655 – 1660”) day. We watched it in one go so we didn’t go to bed before 3 in the morning. Beautiful production – exquisite costumes, superb acting – battle scenes done to perfection (If one likes this sort of thing – I always skipped fighting scenes when reading these books. Sienkiewicz’s trilogy was part of school curriculum). So that’s it for now. It’s time for lunch and then siesta. Especially if one is trying to get rid of the cold.A teraz piszę po polsku. Tak jak potrafię. Monika mówi, że wypada żeby moja rodzina i koleżanki też mogły sobie przeczytać. No i słusznie. Otóż:
Jasia właśnie mi dała nowy brulion bo poprzedni już zapisałam. Jest 11.45 rano właśnie skończyłyśmy oglądać „Pana Wołodyjowskiego”. Wczoraj był „Potop” a oglądaliśmy go jednym ciągiem więc dopiero poszliśmy spać trochę przed trzecią rano. Wspaniała produkcja (obu filmów) piękne kostiumy, doskonali aktorzy – sceny batalistyczne doprowadzone do perfekcji (jeśli się komuś podobają takie rzeczy, bo ja je raczej omijam jak czytam tego rodzaju książki – sceny miłosne to co innego). A teraz czas na małe co nieco i siesta. Szczególnie jak się chce wykurować z przeziębienia.
[I spoke to Ela on Tuesday, pm Australia, am Poland, and Mama confessed that she felt bad
that she hadn't paid attention to Polish history while at school. I told my otherwise wise mummy that as long as she was enjoying her Polish history education now, she had spent her time very well while at school ... being with friends, 
watching Ingmar Bergman films, smoking, listening to jazz, kissing boys ... being young for heaven's sake!
sorry - I can't translate this! maybe Joasia can do it for me ... Mika]
No comments:
Post a Comment